piątek, 25 maja 2012

Urok gotyku

 Jedną z mniej znanych powieści Jane Austen jest "Northanger Abbey", w wersji polskiej "Opactwo Northanger". W tematyce i kompozycji tej, wydanej dopiero po śmierci autorki, książki odbija się specyficzny gust epoki przełomu XVIII i XIX wieku. Stanowi ona swobodną interpretację fenomenu tzw. literatury gotyckiej, tyle że bezlitośnie sparodiowanego. Powieści nurtu gotyckiego stanowiły głównie literaturę popularną. Bogate w nawiązania do zjawisk nadprzyrodzonych, spowite w mrocznej i gęstniejącej z każdym rozdziałem atmosferze, pełne pseudo- historycznych nawiązań do epoki średniowiecza bazowały na pierwotnej potrzebie oswajania strachu. Niektóre weszły do kanonu literatury grozy, inne zestarzały się w sposób brutalny i są dla dzisiejszego czytelnika niestrawne. Oto bardzo wybiórcze zestawienie książek gotyckich, które robiły furorę w czasach Austen. I mocno mieszały w wyobraźni panny Morland, bohaterki wspomnianego na początku "Opactwa Norhanger".

1. "The Mysteries of Udolpho"

Dzieło Ann Ward Radcliffe, uznawanej przez badaczy literatury za prekursorkę  horroru. Jej pisarstwo wywarło również znaczący wpływ na nurt  nazywany 
w literaturze romantyzmem. " Tajemnice Udolpho" uchodzą za prototyp powieści gotyckiej. Elementy kompozycji i dramaturgii książki powielały później rzesze naśladowców pisarki, ale z mizernymi rezultatami. Osierocona Emiliy St. Aubert zostaje uwięziona przez męża swojej ciotki, Włocha o nazwisku Montoni, w zamku położonym w Apeninach. W murach malowniczo złowieszczego zamczyska musi walczyć o zachowanie honoru i fortuny, a w końcu i życia. Prześladują ją nadprzyrodzone zjawiska, które jednak w końcu okazują się dziełem ludzi. Mocno wyeksponowano wątek miłosny : Emily ucieka, by połączyć się z ukochanym Valancourtem.

2. "The Castle of Wolfenbach; or the Horrid Machinations of the Count Berniti"
 
Napisana przez Elizę Parsons, niezwykle płodną autorkę powieści gotyckich. Spod jej pióra wyszło ponad 60 tomów mrożących krew w żyłach opowieści. Kryła się za nimi bardzo prozaiczna historia: pisarka zarabiała w ten sposób na życie po śmierci męża. Tytuł książki mówi w zasadzie wszystko: jest tajemniczy zamek, czarny charakter cudzoziemskiej proweniencji, który zajmuje się snuciem wstrętnych intryg.


3. " Clermont. A Tale."

 Kolejne dzieło kobiecej ręki, tym razem należącej do Reginy Marii Roche.
Madeline, modelowa bohaterka gotycka, niezrównanie piękna i uczuciowa dorasta w zrujnowanym zamku.  Po wielu perypetiach i zręcznym uniknięciu zakusów na jej cnotę, odkrywa u siebie szlacheckie pochodzenie.
4." The Mysterious Warning, a German Tale." 

Kolejne dzieło Elizy Parsons. Modne niemieckie otoczenie, szokujący wątek kazirodczego uwiedzenia i nadprzyrodzone istoty w roli przysłowiowej wisienki na torcie.

6. "The Italian"

 Książka  autorstwa Ann Ward Radcliffe. Tytułowy Włoch to ojciec Schedoni, prześladujący Ellenę przez uwięzienie w klasztorze. Na miejscu jedna z zakonnic okazuje się jej zaginioną matką. Antykatolickie akcenty, demonizowanie kleru na potrzeby anglikańskich czytelników i spora dawka uprzedzeń względem cudzoziemców, czyli nastroje społeczne doby rewolucji francuskiej w pigułce.


Z dzisiejszej perspektywy nurt gotycki wydawać się może niepoważny. Co więcej, już w czasach Austen bywał obiektem złośliwości i krytyki. Upiorne zamczyska, demoniczni arystokraci i czysta dusza wodzona na zatracenie i ratowana w możliwie najbardziej wymyślnych okolicznościach. To wszystko aż prosi się o wykpienie.
Szczyt popularności literatury gotyckiej przypadał na okres swoistego zawłaszczania społeczeństwa przez doktrynę racjonalizmu. Powieści zabarwione grozą były rodzajem odskoczni od monotonnej codzienności, a jednocześnie karmiły społeczne lęki wywołane niespokojną sytuacją polityczną. 
Warto w tym miejscu przypomnieć, że postać wampira do kultury popularnej wprowadziła epoka wiktoriańska, również zagrożona w swej tożsamości i kanalizująca społeczne lęki w opowieściach o cudzoziemskiej kreaturze, która samym istnieniem zaprzecza ustalonemu porządkowi świata. Związek między cywilizacją u progu epoki, która wstrząśnie jej podstawami i karmieniem zbiorowej wyobraźni upiornymi zjawiskami, których natury nie można racjonalnie zgłębić, budzi zastanowienie.

Czyżby więc współczesna fascynacja tym co nieodgadnione to naturalny pęd człowieka zmęczonego własną racjonalnością, sposób na nudę, a może sygnał rozpadającej się tożsamości?

3 komentarze:

Paula pisze...

Świetna notka, bardzo lubię Jane Austen i jej powieści. Kiedy chcę się oderwać od współczesności, sięgam po książki Austen.

Pozdrawiam:)

Fobmroweczka pisze...

Wręcz nie cierpię Northanger Abbey ;p I o ile ubóstwiam Emmę za pogodę języka tej książki Northanger mnie po prostu denerwuje ...

Inna sprawa:
To nie jest reklama, raczej próba nawiązania kontaktu: z inną blogerką interesującą się "kobiecą" historią postanowiłyśmy stworzyć naszą bazę: kostiumowych, retro, książkowych, historycznych i obyczajowych blogów. Wpisałyśmy cię na listę i mamy nadzieję, że zechcesz wpaść i się przywitać ;)
www.krynolina-spis.blogspot.com
Pozdrawiam!

Trzy Gotyckie Gracje pisze...

A gdzież się podział Hrabia? :D Jako rebeliancka siła gotycyzmy się nie przeterminowały tylko zapłodniły sobą całe połacie grozy XIX i XX wiecznej, dziś jednak bywają i przykurzonym rupieciem, taką skamieliną literacką. Zresztą, to nie była tylko pewna moda na określony typ literatury, ale cały ruch, który szalał sobie gotycką burzą po Europie i potem Stanach. Zjawisko tak ciekawe, że poświęciłyśmy na "mroczny" XVIII i XIX wiek całego blogasia ;) Parodia Jane jest bardzo udana, chociaż miejscami czyta się jednak gorzej niż inne powieści mistrzyni ciepłej ironii.
Pozdrawiamy gotycko,
Gracje