wtorek, 21 lipca 2009

Lubieżny filozof

Film " Libertyn"otwiera głupawa i sprośna piosenka, która zwiastuje i ostrzega zarazem o charakterze tego wybitnego dzieła. Absurd goni absurd, słynna francuska bezpruderyjność szaleje , a wszystko to podane w manierze nie pierwszej świeżości farsy.
Bohaterowie tej pretensjonalnej ramotki to grupa wolnomyślicieli , której przewodzi Denis Diderot. Choć czas upływa im głównie na wcielaniu w życie rozmaitych konfiguracji miłosnych skrywają sekret, którego znaczenie doceni dopiero potomność : w piwnicach malowniczego chateau tworzona jest bowiem słynna Encyclopédie, ou dictionnaire raisonné des sciences, des arts et des métiers, czyli Encyklopedia. Jej współtwórca i główny redaktor Diderot jest człowiekiem z krwi i kości o wielu słabościach, wsród których pierwsze miejsce zajmują kobiety. Właśnie one ukształtują pogląd filozofa na moralnośc. Zniechęconych zapewniam, że filozofii w tym filmie tyle, co w " Filozofii w buduarze" markiza de Sade.
" Libertyn " jest filmem, na który twórcom najwyraźniej zabrakło pomysłu. Temat ciekawy, bohater niekonwencjonalny, epoka pełna zawirowań , a zaserwowano nam mierną komedyjkę , która nawet wątki erotyczne eksploatuje z nieporadnością filmów dla nastolatków. Miota się między farsą a pretensjonalną afirmacją wolności. Tą ostatnią reprezentuje w filmie Encyklopedia. Jej znaczenie ginie jednak w chórze świń. Dosłownie.

piątek, 3 kwietnia 2009

Kobieta upadła

Określenie kobiety mianem upadłej przywodzi na myśl hipokryzję rodem ze świata Dulskich i im podobnych. Piętnowano w ten sposób nie tylko prostytutki, ale i tzw. "porządne niewiasty", które pobłądziły na krętej drodze publicznej moralności.
Próżno szukać w twórczości Jane Austen awanturniczych przygód na miarę dzieł Samuela Richardsona ("Pamela"; "Clarissa"), które bazowały głównie na eksploatowaniu cienkiej granicy dzielącej przyzwoitość i upadek moralny. Jednakże nawet w wyważonych , mocno osadzonych w rzeczywistości powieściach Austen przemycono pewne wątki dające wgląd na panujący ówcześnie system wartości.
W "Rozważnej i romantycznej" znamienną, choć poboczną rolę odgrywa historia Elizy, młodzieńczej ukochanej pułkownika Brandona. Uwiedziona , a następnie porzucona zachodzi w niechcianą ciążę. Zapobiegliwa rodzina wysyła ją na wieś , gdzie w tajemnicy wydaje na świat córkę. Dziecko zostaje odebrane matce i oddane na łaskę krewnych. Ona sama jest już na zawsze wykluczona z towarzystwa i pozbawiona szansy na odbudowanie życia. Tracąc bezpowrotnie reputację staje się dla świata nikim.
Ale nie tylko panny płaciły wysoką cenę . Mężatki miały jednak nad nimi tę przewagę,że ich pozycja była już ugruntowana przez małżeństwo. Generalnie, społeczeństwo przymykało oczy na ich romanse, tak długo jak zachowywano niezbędną dyskrecję. Ujawnienie zdrady wywoływało skandal , mogący nawet doprowadzić do, o zgrozo, rozwodu. Był on zaś w owym czasie procedurą niezwykle skomplikowaną, kosztowną i czyniącą z nieszczęsnej pary pożywkę dla niezdrowej sensacji.
Taki los spotyka jedną z bohaterek "Mansfield Park", Marię Rushworth. Uciekając z kochankiem nie dała mężowi żadnej szansy na zatuszowanie afery. Orzeczono rozwód; romans przyniósł gorzkie rozczarowanie, a sama Maria została skazana na życie z dala od rodziny i przyjaciół, za to z nieznośną ciotką Norris u boku.
Obraz "Rozbite lustro" J.B Greuze'a wybrałam dla zilustrowania tekstu , nieprzypadkowo. Jest on często interpretowany jako przypowieść o utraconej cnocie , którą odzwierciedlać ma rozbite lusterko. Zamęt panujący w pokoju i niedbały strój dziewczyny symbolizuje chaos panujący w jej poczuciu moralności.

niedziela, 29 marca 2009

Zawód: dżentelmen


We współczesnym świecie słowo dżentelmen funkcjonuje na peryferiach języka potocznego dla określenia mężczyzny wyróżniającego się wysoką kulturą osobistą. Będące kalką z języka angielskiego , w polskich warunkach ma raczej humorystyczne zabarwienie.
W czasach Jane Austen było traktowane bardzo poważnie , jako wyróżnik nie tyle dobrego wychowania, co urodzenia w klasie posiadaczy ziemskich. Nienaganne maniery i błyskotliwy umysł nie stanowiły wystarczającej legitymacji do noszenia tego miana. Szukając odpowiednika w polskim nazewnictwie historycznym , najbliżej mu chyba do pojęcia ziemianina.
Rozpropagowany w osiemnastowiecznej Europie pod wpływem anglomanii, styl życia wiejskiego dżentelmena był wręcz ostentacyjnie powściągliwy. Stereotyp Brytyjczyka jako flegmatycznego, nieco aroganckiego osobnika o specyficznym poczuciu humoru jest spuścizną po epoce wiktoriańskiej, ale to w czasach Oświecenia angielskie obyczaje, moda , literatura zaczęły stanowić synonim postępu .
Utrzymywanie się z czynszów dzierżawnych miało jednak swoje granice, wyznaczane przez prawo dziedziczenia i gospodarczy rozwój kraju. Posiadłości ziemskie przechodziły najczęściej na najstarszego syna . Młodsi synowie musieli ,więc zadbać o swój byt wybierając zawody tradycyjnie uznawane za odpowiednie dla dżentelmenów. Do wyboru mieli karierę w armii, marynarce, kościele lub prawie. Co ciekawe , profesja medyka, czy aptekarza nie cieszyła się szczególnym poważaniem i była postrzegana w kategoriach handlowych. Jeśli zaś już mowa o handlu , to uprzedzenia wobec ludzi parających się nim ustąpiły dopiero u szczytu rewolucji przemysłowej, w drugiej połowie XIX wieku.
Największym prestiżem cieszyła się armia, oferująca nie tylko nimb bohaterstwa i status obrońcy kraju, ale i wymierne korzyści pozwalające na komfortowe życie. Dostanie się w szeregi oficerów niosło za sobą jednak spore koszty związane z wykupieniem patentu oficerskiego.
Kariera prawnicza miała z kolei wiele odcieni. Prowincjonalny adwokat był mniej szanowany niż jego kolega po fachu prowadzący kancelarię w Londynie. Odniesienie sukcesu w stolicy wymagało bowiem nie tylko umiejętności , ale i posiadania solidnego zaplecza finansowego oraz cennych znajomości.
Zawód duchownego , choć szlachetny, w XVIII wieku stracił wiele ze swego autorytetu. Wynikało to nie tylko z tendencji epoki, nastawionej raczej krytycznie wobec kościelnych instytucji, ale i rozprężenia moralnego wśród kleru. Intelektualna miałkość, brak zainteresowania życiem parafii, gnuśność to tylko niektóre zarzuty stawiane przedstawicielom Kościoła. Poprawie relatywnie niskich kwalifikacji nie sprzyjał system obsadzania parafii na zasadzie tzw. prawa prezenty. Właściciele ziemscy, w dobrach których znajdowała się parafia mogli przedstawiać biskupom swoich kandydatów na proboszczów. Najczęściej patronowali własnym krewnym, ale powszechna stała się także praktyka odsprzedawania urzędu za niemałe sumy.
Katalog profesji godnych dżentelmenów powiększał się w miarę ,jak rozpędzała się rewolucja przemysłowa. Pogarda wobec handlu ustępowała pod naporem zdrowego rozsądku , który ostatecznie zjednoczył kapitał ziemski z przemysłowo-finansowym.
Nie bez znaczenia był także terytorialny rozrost Imperium , wymagający potężnej machiny administracyjnej. Kolonie stały się idealnym miejscem na zrobienie zawrotnej kariery i fortuny. Ale to temat na zupełnie inny wpis.

poniedziałek, 23 marca 2009

Inter arma silent Musae.




Te dwa znakomite obrazy autorstwa Jacques Louis David dzieli ponad 20 lat. Powstanie drugiego poprzedziła rewolucja francuska.
Datowany na 1780r. portret konny przedstawia polskiego arystokratę Stanisława Kostkę Potockiego, wybitnego polityka i mecenasa sztuki. Jego życiowa postawa, wyznawane wartości, pasje są charakterystyczne dla ideałów Wieku Rozumu, ale i silnie zakorzenione są w porządku feudalnym.
Napoleon mawiał, że jest dzieckiem Rewolucji, przewrotu wyrosłego na oświeceniowych hasłach. Epoce Napoleona daleko jednak do utopijnej wizji narodów zjednoczonych pod sztandarem Wolności, Równości i Braterstwa. To przede wszystkim okres pustoszenia kontynentu przez niekończące się wojny.

poniedziałek, 16 lutego 2009

Jane Digby

Historia Jane Elizabeth Digby mogłaby posłużyć za kanwę porywającego romansu przygodowego. Olśniewająca angielska arystokratka wiodła barwne, dalekie od dziewiętnastowiecznego pojmowania przyzwoitości życie , które prowokuje nas do zupełnie nowego spojrzenia na pozycję kobiety w epoce zakłamania moralnego i mieszczańskich wartości .
Urodzona w rodzinie admirała Henry'ego Digby, bohatera bitwy pod Trafalgarem i lady Jane Coke, córki słynnego hrabiego Leicester, pioniera rewolucji rolniczej , wyrastała na niezwykle atrakcyjną dziewczynę. Opisywano ją jako wysoką, idealnie zbudowaną, obdarzoną delikatnymi rysami i lokami w kolorze jasnego złota. Jak się miało okazać uroda szła u niej w parze z temperamentem.
Wydana w wieku 17 lat za Edwarda Lawa, hrabiego Ellenborough urodziła mu syna Arthura, po czym ze spokojnym sumieniem oddała się rozlicznym romansom. Przypisywano jej m.in związek z kuzynem George'em Ansonem i austriackim politykiem, Schwarzenbergiem. Zdradzany mąż wystąpił o rozwód, który orzeczono aktem parlamentu w 1830r. Możemy sobie wyobrazić reakcję tzw. wyższych sfer. Rozwód był w owych czasach rzadkością, skazującą kobietę na niebyt towarzyski. Towarzyszyła mu zawsze niezdrowa sensacja, którą karmiono obficie skandalicznymi szczegółami z pożycia niefortunnej pary.
Jane uciekła przed świętym oburzeniem socjety do Paryża. Towarzyszył jej Schwarzenberg, ale jego miłosne zapędy zdążyły już dawno ostygnąć. Porzucił ja wkrótce po przeprowadzce.
Ukojenie znalazła w ramionach króla Bawarii, Ludwika I, znanego ze swej słabości do pięknotek (jego inną słynną kochanką była Lola Montez), które uwiecznił w tzw. Schönheitengalerie, czyli Galerii Piękności . W międzyczasie ponownie wstąpiła w związek małżeński. Jej wybrankiem został baron von Venningen, któremu urodziła syna Heriberta.
Wierność nie była jej mocną stroną. Nawiązała płomienny romans z greckim hrabią Spirydonem Theotokym , który o mało nie przypłacił go życiem. Upokorzony mąż wyzwał bowiem rywala na pojedynek, poważnie go raniąc. Sprawa skończyła się rozwodem, ale przebiegał on w przyjemniejszej atmosferze niż poprzedni. Baron wybaczył żonie i pozostawał z nią w przyjacielskich stosunkach.
Jane poślubiła Theotoky'ego i udała się z nim do jego ojczyzny. Król Grecji Otto, będący synem wspomnianego wcześniej Ludwika Bawarskiego, kontynuował rodzinne tradycje poszerzając poczet kochanków ślicznej Jane. Małżeństwo z Theotokym nie przetrwało tej próby.
Kolekcjonująca rozwody i kochanków Jane trafiła w końcu na przysłowiowy kamień. Romans z albańskim generałem, któremu towarzyszyła w partyzanckich akcjach i dla którego zdecydowała się nawet zamienić pałace na jaskinie, zakończył się w nieprzyjemnych okolicznościach. Po odkryciu zdrad ukochanego Jane uniosła się honorem i opuściła go.
Prawdziwe szczęście odnalazła dopiero na Bliskim Wschodzie. W wieku 46 lat zdobyła serce samego szejka Midjuela el Mezrab. Poślubiła go według muzułmańskiego prawa, szybko też przyswoiła sobie arabski język i obyczaje. Pomimo różnic kulturowych i wiekowych ( dzieliło ich bez mała 20 lat) stworzyli udane małżeństwo, które przetrwało do śmierci Jane , czyli 28 lat. Niespokojny duch Jane znalazł spokój w Damaszku.

niedziela, 8 lutego 2009

Sir Banastre Tarleton

Można śmiało zaryzykować twierdzenie, iż Banastre Tarleton był najbardziej znienawidzonym Brytyjczykiem doby rewolucji amerykańskiej. Jego wyczyny wojenne zyskały mu urocze przydomki "Rzeźnika" i "Krwawego przekleństwa".
Kariera tego syna kupca z Liverpoolu i utracjusza (roztrwonił cały spadek po ojcu przy karcianym stoliku) jest zdumiewająca. Mimo,iż studiował prawo w Oxfordzie jego przeznaczeniem okazała się armia, do której wstąpił w 1771 r. Kilka lat później wykupił patent oficerski w I Pułku Dragonów. Okazał się zdolnym kawalerzystą , szybko też zauważono u niego zdolności przywódcze.
Prawdziwą sławę/niesławę zawdzięczał jednak wojnie o niepodległość Ameryki. Doceniono jego brawurę i oddanie walce, prędko awansował na podpułkownika (lieutenant colonel). Najwięcej kontrowersji wywołuje jego akcja pod Waxhaw ( przez Brytyjczyków zwana bitwą, u Amerykanów funkcjonuje jako masakra). Według źródeł amerykańskich Tarleton miał zignorować białą flagę i bezlitośnie zdziesiątkować żołnierzy Abrahama Buforda. Sam Tarleton tłumaczył, że jego ludzie , sądząc błędnie, iż ich dowódca zginął w czasie pierwszego ataku, zaślepieni gniewem dokonali po prostu aktu zemsty.
Misja Tarletona zakończyła się powrotem do Anglii w 1781 r. W kraju zaangażował się w politykę, występując jako obrońca niewolnictwa. W 1812 awansowano go na generała, trzy lata później przyznano mu tytuł baroneta.
W życiu prywatnym był przez 15 lat związany ze słynną Perditą, czyli aktorką Mary Robinson. U źródeł tego romansu leżał zresztą zakład... Trzeba przyznać, że umiejętnie pracował na swoją reputację drania.
W 1798 ożenił się z Susan Bertie, nieślubną córką księcia Ancaster . Małżeństwo było bezdzietne. Zmarł w 1833.
To właśnie na Tarletonie wzorowana jest postać pułkownika Tavingtona w filmie " Patriota" R.Emmericha. Gra ją niezwykle przekonująco świetny brytyjski aktor Jason Isaacs.

Obraz: "General Sir Banastre Tarleton", Joshua Reynolds


sobota, 7 lutego 2009

Świat według Anetki : Gdy nie było Pudelka


Ploteczki, obmowy, pomówienia... Któż ich nie lubi? Dziś mamy gazety poświęcone w całości domysłom na temat życia prywatnego gwiazd i gwiazdeczek; w internecie panują niepodzielnie serwisy żerujące na ludzkiej skłonności do podglądactwa . A jak radzono sobie kilka wieków wstecz? W jaki sposób sprowadzano na ziemię ówczesnych bohaterów zbiorowej wyobraźni?
Pamflety znakomicie sprawdzały się w roli narzędzia zniszczenia czyjejś reputacji, czy kariery. Ale ich żywot był krótkotrwały, niewiele z nich dotrwało do naszych czasów.
O wiele groźniejsze były... pamiętniki. Pisane przez co znaczniejsze ( przynajmniej we własnym mniemaniu) osobistości służyły utrwaleniu chwalebnych czynów i klimatu epoki, wreszcie wybielały grzeszki ciążące na sumieniu autorów. Ale na tym nie koniec. Czymże bowiem byłaby solidna literatura bez przysłowiowego pieprzu. Odpłacano więc wrogom kreśląc ich jakże smakowite opisy; odwdzięczano się sowicie dawnym miłościom, ujawniano " zakulisowe" intrygi demaskując ich bohaterów. Oto siła literatury; jednym pociągnięciem pióra wysłać przeciwnika na śmietnik historii.

Ten przydługi wstęp to wprowadzenie do plotkarskiego i złośliwego cyklu , w którym postaram się przywołać do życia sławną , niegdyś, z ciętego języka i zamiłowania do skandali , polską pamiętnikarkę doby napoleońskiej: Anetkę z Tyszkiewiczów Potocką. Krewną ostatniego króla Polski, siostrzenicę księcia Józefa Poniatowskiego, miłośniczkę Napoleona i sztuk pięknych.

Obraz , który zamieściłam jako swoistą ilustrację do tekstu nie przedstawia , oczywiście Anetki. Jest autorstwa Frederica Soulacroix i nosi tytuł " Amelie Florence". Jego inne prace znajdziecie tutaj.
O samej Anetce możecie przeczytać na stronie pałacu w Wilanowie.