piątek, 18 września 2009

Oczami cudzoziemca



Trudno o bardziej wnikliwego, ale i krytycznego obserwatora dnia codziennego ,niż cudzoziemiec , który swe spostrzeżenia skrzętnie notuje. Daleko mu dzięki temu do pospolitego turysty, a bliżej do domorosłego etnografa.
Louis Simond , francuski emigrant osiadły w Ameryce, miał ambicje zbadania z bliska zwyczajów dzikiego ludu Albionu, czego owocem stała się nader interesująca praca "Amerykanin w Anglii regencyjnej". W czasie swego kilkumiesięcznego pobytu w Anglii Simond spotykał się z wieloma ludźmi różnej profesji i pochodzenia, uczestniczył w ich życiu codziennym, jak również był świadkiem przełomowych wydarzeń . Zapis tej podróży to dziś prawdziwa kopalnia wiedzy o epoce .
Oto ,jak widział typowy londyński szeregowiec :
" Każda rodzina, z wyjątkiem tych najbiedniejszych, zajmuje cały dom. Ma to swoje dobre i złe strony. Do tych pierwszych należy mniejsze narażenie na hałas, brud , choroby i zaprószenie ognia. Z drugiej strony dom jednopiętrowy prezentuje się lepiej i jest z pewnością wygodniejszy. Te wąskie domy, wysokie na trzy lub cztery piętra-jedno służące jedzeniu, drugie spaniu, trzecie przyjmowaniu gości , czwarte na samym dole będące kuchnią, a piąte na samej górze pomieszczeniem dla ewentualnej służby-przy całym panującym w nim rozgardiaszu powodowanym przemieszczaniem się poszczególnych osób między piętrami, przypominają klatkę dla ptaków."

czwartek, 17 września 2009

Jane Austen na miarę naszych czasów


Już 4 października widzowie stacji BBC1 będą mieli okazję zobaczyć pierwszy z czterech odcinków najnowszej ekranizacji "Emmy" Jane Austen. Jak zapowiadają twórcy serialu ma on radykalnie odbiegać od typowego filmu kostiumowego. Zamiast kolorytu epoki mamy zobaczyć soczysty dramat skrojony pod współczesne gusta. Brzmi poważnie i szczerze mówiąc mało zachęcająco. Takie "odświeżanie" zazwyczaj wychodzi bokiem wszystkim, tak autorom, jak i widzom. Nadanie historii o ludziach żyjących ponad dwa wieki temu kształtów współczesności sprawia, iż wiele rozwiązań fabularnych traci swój pierwotny sens.
Najnowsza "Emma" nie będzie pierwszą ekranizacją prozy Jane, która padła ofiarą modernizacyjnych zapędów reżysera. Do tych najbardziej spektakularnych wypada zaliczyć "Mansfield Park" Patricii Rozemy. Refleksyjny i poważny pierwowzór posłużył reżyserce do stworzenia coś na kształt manifestu feministycznego, w którym stłamszona bohaterka wznosi się intelektualnie i moralnie nad swą zepsutą rodzinę. Ich upadek pokazano zresztą bez silenia się na subtelności. Fanny , niczym w koszmarze najpierw odkrywa,iż jej wuj umilał sobie pobyt w koloniach gwałceniem czarnych niewolnic, by na koniec znaleźć w łóżku zamężną kuzynkę i swego niedoszłego narzeczonego. Oglądając film niemal słyszałam , jak Austen przewraca się w grobie.
Aluzje erotyczne są zresztą coraz powszechniejszym sposobem na uatrakcyjnienie kostiumowego widowiska. Palma pierwszeństwa należy się chyba Andrew Davies'owi , scenarzyście "Dumy i uprzedzenia" z 1995r. Dzięki niemu pan Darcy stał się symbolem seksu, a ta , skądinąd niezwykle udana i błyskotliwa ,ekranizacja zapisała się w pamięci sceną , w której Darcy maszeruje dziarsko w mokrej koszuli. Popkultura podchwyciła wątek, czego mogliśmy doświadczyć czytając "Dziennik Bridget Jones", czy też ostatnio oglądając "Lost in Austen".



niedziela, 26 lipca 2009

Penelope Ligonier


Penelope Pitt urodziła się w dobrze sytuowanej i szanowanej rodzinie barona Rivers, który tytuł zawdzięczał swej błyskotliwej karierze dyplomaty. Ładna i konwencjonalnie wykształcona była wciąż kwitnąca nastolatką , gdy wydano ją za lorda Edwarda Ligonier.
Małżeństwo skrojone bardziej obietnicą korzyści majątkowej i prestiżu, niż rozkoszy domowych okazało się ze wszech miar niedobrane. Nie przeszkadzało to jednak małżonkom w prowadzeniu bujnego życia towarzyskiego, którego ośrodek znajdował się w ich własnej rezydencji Cobham Park.
Wśród ich znamienitych gości wyróżniał się szczególnie Vittorio Alfieri, włoski dramaturg, którego potomność obwoła ojcem włoskiej szkoły dramatycznej. Między zaniedbywaną przez męża arystokratką a wrażliwym artystą wywiązał się romans. Lord Edward mógł patrzec obojętnie na swą ponętną żonę, ale gdy odkrył jej zdradę z afektowanym cudzoziemcem, potraktował to jak uszczerbek na własnej godności. Urażony w swej męskiej dumie wyzwał rywala na pojedynek , który zakończył się dla Włocha dośc poważnym zranieniem.
Druga winowajczyni miała ponieść jeszcze dotkliwszą karę. Lord Edward wytoczył sprawę rozwodową. Penelope znalazła się w ślepym zaułku . Rozwód oznaczał ruinę finansową i towarzyską, zaś kochanek , którego miała nadzieję poślubić zrejterował. Jako wymówkę podał jej rzekomy przelotny romans ze służącym.
Towarzystwo w Londynie wykluczyło Penelope ze swojego kręgu. Drastycznie ograniczony dochód zmusił Penelope do zmiany trybu życia na skromniejszy. Wiele lat później miała przyznać, iż nie żałuje rozpadu małżeństwa , a wręcz rozpoczynając romans liczyła skrycie , iż doprowadzi on do zerwania więzów , które krepowały ją już od pierwszych dni u boku lorda Ligonier.
Penelope znalazła wreszcie szczęście u boku kapitana Smith, z którym wiodła spokojne życie, dalekie od pretensji wielkiego świata, który osądził ją przed laty.

wtorek, 21 lipca 2009

Lubieżny filozof

Film " Libertyn"otwiera głupawa i sprośna piosenka, która zwiastuje i ostrzega zarazem o charakterze tego wybitnego dzieła. Absurd goni absurd, słynna francuska bezpruderyjność szaleje , a wszystko to podane w manierze nie pierwszej świeżości farsy.
Bohaterowie tej pretensjonalnej ramotki to grupa wolnomyślicieli , której przewodzi Denis Diderot. Choć czas upływa im głównie na wcielaniu w życie rozmaitych konfiguracji miłosnych skrywają sekret, którego znaczenie doceni dopiero potomność : w piwnicach malowniczego chateau tworzona jest bowiem słynna Encyclopédie, ou dictionnaire raisonné des sciences, des arts et des métiers, czyli Encyklopedia. Jej współtwórca i główny redaktor Diderot jest człowiekiem z krwi i kości o wielu słabościach, wsród których pierwsze miejsce zajmują kobiety. Właśnie one ukształtują pogląd filozofa na moralnośc. Zniechęconych zapewniam, że filozofii w tym filmie tyle, co w " Filozofii w buduarze" markiza de Sade.
" Libertyn " jest filmem, na który twórcom najwyraźniej zabrakło pomysłu. Temat ciekawy, bohater niekonwencjonalny, epoka pełna zawirowań , a zaserwowano nam mierną komedyjkę , która nawet wątki erotyczne eksploatuje z nieporadnością filmów dla nastolatków. Miota się między farsą a pretensjonalną afirmacją wolności. Tą ostatnią reprezentuje w filmie Encyklopedia. Jej znaczenie ginie jednak w chórze świń. Dosłownie.

piątek, 3 kwietnia 2009

Kobieta upadła

Określenie kobiety mianem upadłej przywodzi na myśl hipokryzję rodem ze świata Dulskich i im podobnych. Piętnowano w ten sposób nie tylko prostytutki, ale i tzw. "porządne niewiasty", które pobłądziły na krętej drodze publicznej moralności.
Próżno szukać w twórczości Jane Austen awanturniczych przygód na miarę dzieł Samuela Richardsona ("Pamela"; "Clarissa"), które bazowały głównie na eksploatowaniu cienkiej granicy dzielącej przyzwoitość i upadek moralny. Jednakże nawet w wyważonych , mocno osadzonych w rzeczywistości powieściach Austen przemycono pewne wątki dające wgląd na panujący ówcześnie system wartości.
W "Rozważnej i romantycznej" znamienną, choć poboczną rolę odgrywa historia Elizy, młodzieńczej ukochanej pułkownika Brandona. Uwiedziona , a następnie porzucona zachodzi w niechcianą ciążę. Zapobiegliwa rodzina wysyła ją na wieś , gdzie w tajemnicy wydaje na świat córkę. Dziecko zostaje odebrane matce i oddane na łaskę krewnych. Ona sama jest już na zawsze wykluczona z towarzystwa i pozbawiona szansy na odbudowanie życia. Tracąc bezpowrotnie reputację staje się dla świata nikim.
Ale nie tylko panny płaciły wysoką cenę . Mężatki miały jednak nad nimi tę przewagę,że ich pozycja była już ugruntowana przez małżeństwo. Generalnie, społeczeństwo przymykało oczy na ich romanse, tak długo jak zachowywano niezbędną dyskrecję. Ujawnienie zdrady wywoływało skandal , mogący nawet doprowadzić do, o zgrozo, rozwodu. Był on zaś w owym czasie procedurą niezwykle skomplikowaną, kosztowną i czyniącą z nieszczęsnej pary pożywkę dla niezdrowej sensacji.
Taki los spotyka jedną z bohaterek "Mansfield Park", Marię Rushworth. Uciekając z kochankiem nie dała mężowi żadnej szansy na zatuszowanie afery. Orzeczono rozwód; romans przyniósł gorzkie rozczarowanie, a sama Maria została skazana na życie z dala od rodziny i przyjaciół, za to z nieznośną ciotką Norris u boku.
Obraz "Rozbite lustro" J.B Greuze'a wybrałam dla zilustrowania tekstu , nieprzypadkowo. Jest on często interpretowany jako przypowieść o utraconej cnocie , którą odzwierciedlać ma rozbite lusterko. Zamęt panujący w pokoju i niedbały strój dziewczyny symbolizuje chaos panujący w jej poczuciu moralności.

niedziela, 29 marca 2009

Zawód: dżentelmen


We współczesnym świecie słowo dżentelmen funkcjonuje na peryferiach języka potocznego dla określenia mężczyzny wyróżniającego się wysoką kulturą osobistą. Będące kalką z języka angielskiego , w polskich warunkach ma raczej humorystyczne zabarwienie.
W czasach Jane Austen było traktowane bardzo poważnie , jako wyróżnik nie tyle dobrego wychowania, co urodzenia w klasie posiadaczy ziemskich. Nienaganne maniery i błyskotliwy umysł nie stanowiły wystarczającej legitymacji do noszenia tego miana. Szukając odpowiednika w polskim nazewnictwie historycznym , najbliżej mu chyba do pojęcia ziemianina.
Rozpropagowany w osiemnastowiecznej Europie pod wpływem anglomanii, styl życia wiejskiego dżentelmena był wręcz ostentacyjnie powściągliwy. Stereotyp Brytyjczyka jako flegmatycznego, nieco aroganckiego osobnika o specyficznym poczuciu humoru jest spuścizną po epoce wiktoriańskiej, ale to w czasach Oświecenia angielskie obyczaje, moda , literatura zaczęły stanowić synonim postępu .
Utrzymywanie się z czynszów dzierżawnych miało jednak swoje granice, wyznaczane przez prawo dziedziczenia i gospodarczy rozwój kraju. Posiadłości ziemskie przechodziły najczęściej na najstarszego syna . Młodsi synowie musieli ,więc zadbać o swój byt wybierając zawody tradycyjnie uznawane za odpowiednie dla dżentelmenów. Do wyboru mieli karierę w armii, marynarce, kościele lub prawie. Co ciekawe , profesja medyka, czy aptekarza nie cieszyła się szczególnym poważaniem i była postrzegana w kategoriach handlowych. Jeśli zaś już mowa o handlu , to uprzedzenia wobec ludzi parających się nim ustąpiły dopiero u szczytu rewolucji przemysłowej, w drugiej połowie XIX wieku.
Największym prestiżem cieszyła się armia, oferująca nie tylko nimb bohaterstwa i status obrońcy kraju, ale i wymierne korzyści pozwalające na komfortowe życie. Dostanie się w szeregi oficerów niosło za sobą jednak spore koszty związane z wykupieniem patentu oficerskiego.
Kariera prawnicza miała z kolei wiele odcieni. Prowincjonalny adwokat był mniej szanowany niż jego kolega po fachu prowadzący kancelarię w Londynie. Odniesienie sukcesu w stolicy wymagało bowiem nie tylko umiejętności , ale i posiadania solidnego zaplecza finansowego oraz cennych znajomości.
Zawód duchownego , choć szlachetny, w XVIII wieku stracił wiele ze swego autorytetu. Wynikało to nie tylko z tendencji epoki, nastawionej raczej krytycznie wobec kościelnych instytucji, ale i rozprężenia moralnego wśród kleru. Intelektualna miałkość, brak zainteresowania życiem parafii, gnuśność to tylko niektóre zarzuty stawiane przedstawicielom Kościoła. Poprawie relatywnie niskich kwalifikacji nie sprzyjał system obsadzania parafii na zasadzie tzw. prawa prezenty. Właściciele ziemscy, w dobrach których znajdowała się parafia mogli przedstawiać biskupom swoich kandydatów na proboszczów. Najczęściej patronowali własnym krewnym, ale powszechna stała się także praktyka odsprzedawania urzędu za niemałe sumy.
Katalog profesji godnych dżentelmenów powiększał się w miarę ,jak rozpędzała się rewolucja przemysłowa. Pogarda wobec handlu ustępowała pod naporem zdrowego rozsądku , który ostatecznie zjednoczył kapitał ziemski z przemysłowo-finansowym.
Nie bez znaczenia był także terytorialny rozrost Imperium , wymagający potężnej machiny administracyjnej. Kolonie stały się idealnym miejscem na zrobienie zawrotnej kariery i fortuny. Ale to temat na zupełnie inny wpis.

poniedziałek, 23 marca 2009

Inter arma silent Musae.




Te dwa znakomite obrazy autorstwa Jacques Louis David dzieli ponad 20 lat. Powstanie drugiego poprzedziła rewolucja francuska.
Datowany na 1780r. portret konny przedstawia polskiego arystokratę Stanisława Kostkę Potockiego, wybitnego polityka i mecenasa sztuki. Jego życiowa postawa, wyznawane wartości, pasje są charakterystyczne dla ideałów Wieku Rozumu, ale i silnie zakorzenione są w porządku feudalnym.
Napoleon mawiał, że jest dzieckiem Rewolucji, przewrotu wyrosłego na oświeceniowych hasłach. Epoce Napoleona daleko jednak do utopijnej wizji narodów zjednoczonych pod sztandarem Wolności, Równości i Braterstwa. To przede wszystkim okres pustoszenia kontynentu przez niekończące się wojny.